|
W Irlandii każdy uczeń wie, albo przynajmniej powinien wiedzieć, jak w roku 1185 Książę Jan, osiemnastoletni syn Henryka II, został wysłany do Irlandii i dobił do wyspy właśnie w Waterford. Zarówno książę jak i jego dworzanie byli tak rozbawieni wyglądem miejscowych wodzów irlandzkich, że zaczęli ich ciągnąć za długie brody i otwarcie się z nich naigrawali.
W następstwie tych wypadków, wodzowie unieśli się honorem i pożegnawszy księcia wszczęli przeciwko niemu rebelię. Tym samym lekkomyślni przybysze z Anglii zamiast gościnnego powitania otrzymali pokaz irlandzkiej dumy i nieustępliwości.
Historia ta została opisana jedynie przez słynnego kronikarza Gerarda z Walii znanego też jako Giraldus Cambrensis. Należał on do pokolenia Strongbowa, czyli pierwszych najeźdźców normandzkich, którzy zdobyli Irlandię. Osobiście nienawidził księcia Jana oraz jego rodziny. W swoich kronikach nazywał księcia "spóźnionym Janem".
Inne źródła historyczne podają, że towarzyszami księcia Jana nie byli młodzi utracjusze i jego przyjaciele, ale doświadczeni rycerze mający służyć młodemu władcy w rządzeniu Irlandią. Niektórzy twierdzą również, że nie istniał żaden spisek wodzów irlandzkich przeciwko księciu. Natomiast co do pociągania za brody, to wiadomo, że podczas każdej z uczt sprawy mogły wymknąć się spod kontroli.
Książę Jan, pan Irlandii i przyszły Król Anglii przybył do Waterford niemal dokładnie 824 lata temu, 26 kwietnia 1185 roku.
|