| Czy wiesz, że... (3) |
|
|
| Czwartek, 15. Styczeń 2009 00:00 | |||
|
W dwudziestoleciu międzywojennym obowiązkowa była tylko siedmioletnia podstawówka. Szkoły publiczne tego typu były bezpłatne i nauka w nich przysługiwała każdemu dziecku od 7 do 14 roku życia. Po 14 roku życia młodzież mogła rozpocząć naukę w czteroletnim gimnazjum. Naukę w takiej szkole mogli jednak kontynuować uczniowie z najlepszymi wynikami. Pozostali uczniowie trafiali do szkół rzemieślniczych i rolniczych. Jeszcze 40 lat temu w szkołach bardzo dużą wagę przywiązywano do nauki dobrych manier i grzecznego zachowania na lekcjach i podczas przerw. W szkołach żeńskich dziewczęta musiały uczyć się odpowiednio kłaniać. Należało ująć boki fartuszka, lewą nogą zatoczyć półkole a następnie wolno i delikatnie dygnąć. Taki ukłon uczennice musiały wykonywać m.in. przed właścicielem lub kierownikiem szkoły. Nie tylko dziś w szkołach są obowiązkowe mundurki, kiedyś bardzo ważnym elementem stroju szkolnego, czyli granatowbyła tarcza - z wyszytym numerem szkoły, noszona przez uczniów na rękawie. Najpilniejsi uczniowie mogli nosić tarczę z napisem ,, pilny uczeń’’. W szkołach za czasów naszych babć, w szóstej i siódmej klasie każda uczennica obowiązkowo musiała uczęszczać na lekcje w kuchni. Uczono tam gotować i podawać do stołu. W minionym wieku lekcje w-fu nazywane były „zajęciami cielesnymi”, na których uczniowie uczyli się kroków tradycyjnych tańców, np. oberka czy polki. Natomiast na lekcjach wychowawczych, jak sama nazwa wskazuje, wychowywano, czyli uczono zasad prawidłowego zachowania wobec osób dorosłych (np. nie wypada przerywać, gdy mówią). Każdy obowiązkowy uczeń musiał znać na pamięć kodeks porządnego obywatela, w którym jeden z ciekawszych jest punkt jedenasty, czyli ,,Nie patrz przechodniom zuchwale w oczy’’.
|







