Home Kulturka Andrzej Pilipiuk - Czerwona Gorączka
Andrzej Pilipiuk - Czerwona Gorączka Drukuj Email

Andrzej Pilipiuk znów w dobrej formie, może nie doskonałej, może nie wyśmienitej, ale w dobrej. Kolejny zbiór opowiadań i dla miłośników autora na pewno kolejne wieczory i noce zarwane przy lekturze.

*

Ja połknąłem dosłownie tę książkę. Wystarczyły cztery dni i już było po niej. Aż trochę szkoda, że kończy się tak szybko, bo idealna nie jest, ale wciąga jak rzadko która.  Już pierwsze, tytułowe opowiadanie wprowadza w typowy klimat prozy Pilipiuka. Trochę mroczny, trochę tajemniczy i zawsze podany z lekkim przymrużeniem oka, tak aby czytelnik zdawał sobie sprawę z tego, że to wszystko nie do końca na poważnie, że to po prostu fantastyka.

Znów pojawia się doktor Skórzewski, znany z poprzedniego zbioru "2586 kroków". Atmosfera totalnego zagrożenia, wszechobecny mrok i mróz, tajemniczy zabójca komunistów i Feliks Dzierżyński we własnej osobie to dość niecodzienna mieszanka, ale Pilipiukowi dobrze wyszedł ten koktajl i czyta się to wyśmienicie. Być może w wejściu w klimat pomogły ostatnie mrozy, ale czasami naprawdę czułem ciarki na plecach kiedy dr Skórzewski przemykał się po pustych, ośnieżonych ulicach. 

Warto też zwrócić uwagę na "Silnik też z Łomży", "Zeppelin I-59/2" i "Gdzie diabeł mówi dobranoc". Pierwsze to mocna satyra na dziennikarzy z brukowców, na ich sposoby zdobywania materiałów, na styl pracy. Zupełnie inne niż pozostałe opowiadania, ale trzyma poziom. Jedynie zakończenie jest takie trochę jakby naciągane, jakby na siłę musiało wydarzyć się coś fantastycznego. A może po prostu autor po raz kolejny puszcza do nas oko? Przekonajcie się sami. 

"Zeppelin I-59/2" to dobry thriller, wręcz na pograniczu horroru. Do końca nie wiadomo o co chodzi, ani jak to wszystko się skończyło, ale właśnie to jest tutaj najciekawsze. Atmosfera niepewności, zagrożenia i trochę tajemnicy.

Z kolei "Gdzie diabeł mówi dobranoc" to wizja przyszłości, w której Polska stała się krajem ortodoksyjnie muzułmańskim, zacofanym i kontrolowanym totalnie przez szejków i prawo koraniczne. Mocna rzecz i bardzo sugestywne odwrócenie wartości.  Wizje przyszłości, tym razem wynikającej z alternatywnej historii Polski i świata, pojawiają się jeszcze w "Operacji Szynka" i "Samolocie von Ribbentropa".

W pierwszym obalenie komunizmu w 1989 nigdy nie nastąpiło i Polska wciąż boryka się z problemami niczym z lat 80-tych XX wieku. Co z tego wynika warto przeczytać samemu, tym bardziej, że to jedno z najśmieszniejszych opowiadań w zbiorze. Natomiast w drugim Polska w wyniku wygrania II wojny światowej jest mocarstwem (to jeden z ulubionych stałych motywów opowiadań Pilipiuka) i rozdaje karty nie tylko w Europie, ale i na świecie. Ciekawa wizja, kiedy to delegacje amerykańskie proszą uniżenie o zniesienie wiz, a wojsko polskie jest obecne wszędzie i bez pardonu wkracza na terytoria innych państw nazywając to akcjami pokojowymi. 

Krótko mówiąc: kawałek dobrej literatury, chociaż nie dawajcie jej do czytania dzieciom. Opisy bywają brutalne, sceny dość mocne, a postacie bezwzględne. Dla miłośników Pilipiuka to nic nowego i na "Czerwonej gorączce" się nie zawiodą. 

Do przeczytania, Krzysiek