| Karkówka i tiramisu |
|
|
|
Dziś zapraszam na pyszną karkówkę, a potem na równie pyszny deser - włoskie Tiramisu. Najpierw prosto, smacznie, efektownie – dla mięsożernych, czyli...
Co będzie potrzebne? - 1 karkówka cała - 1 kg soli - 1 słoik francuskiej musztardy (z ziarnami gorczycy) I oczywiście blacha oraz piekarnik.
Jak to się robi? Na blachę wysypać sól, położyć na niej karkówkę i posmarować musztardą. Wsadzić do pieca na minimum 2 godziny w 180 st. C. Dla pewności można dodać kwadrans piecznia, jeśli karkówka była duża. Po dwóch godzinach mamy gotowe, pyszne mięso na obiad z ulubionymi dodatkami (pieczone lub tłuczone ziemniaki z masłem, śmietaną i koperkiem). Można też zjeść następnego dnia na zimno, jeśli na obiedzie nie było zbyt dużo gości. A po pysznej karkówce, równie smaczny deser czyli...
Co będzie potrzebne? - dwie paczki biszkoptów (np. „języczki” firmy San dostępne w polskich sklepach), - ok. 0.5 litra mocnej ostudzonej kawy rozpuszczalnej z dodatkiem dostępnego w domu alkoholu (najlepsze jest amaretto, ale równie dobry jest rum, a nawet wódka biała lub kieliszek spirytusu), - 8-9 żółtek ze świeżych jaj, - 3-4 serki Mascarpone (w Lidlu dostępne za €1.5, a w Tesco za ok. €2.5 za pudełeczko), - 150-200g cukru pudru, - ciemne kakao.
Po pierwsze, tiramisu najlepiej zrobić dzień przed podaniem, żeby się dobrze zsiadło i przesiąkneło smakami i zapachami. A zatem... Ucieramy żółtka z cukrem pudrem na puszystą masę. Do masy dodajemy serek, i nie ubijamy zbyt długo, aby nie wprowadzać dużo powietrza do kremu. Połowę biszkoptów moczymy BARDZO krótko w kawie, tak żeby nasiąkły, ale się nie rozpadały (trzeba robić to sprawnie i szybko, bo nasiąkają naprawdę szybciutko). Układamy je na dnie formy, posypujemy lekko kakao, następnie rozsmarowujemy połowę kremu i posypujemy lekko kakao. Potem znów warstwa namoczonych biszkoptów, kakao i druga połowa kremu. I na koniec kakao na wierzch. Co teraz? Uzbrajamy się w cierpliwość, najlepiej całonocną, bowiem najlepsze tiramisu to takie schłodzone przez noc. Co potem? Podawać i podrywać na ten deser, którego nazwa pochodzi od włoskiego "tirami sù", czyli "poderwij mnie". Tylko kto kogo podrywa? Czy robiący, czy jedzący?
|








