Home Auto-Moto Przygoda w warsztacie
Przygoda w warsztacie Drukuj Email
Wtorek, 19. Maj 2009 11:57

Choć w Irlandii sezon motocyklowy trwa praktycznie cały rok, to czasem należy zrobić sobie przerwę i przejrzeć naszą maszynę. Jeśli nie mamy za dużego pojęcia, za co się wziąć, można skorzystać z usług warsztatu.

 

Osobiście rzadko odwiedzam warsztat, gdyż jeśli za dużo ingeruje się nawet w wygląd motocykla, mechanicy odprawiają mnie z kwitkiem. Ich biblią jest książka serwisowa i jeśli coś się z nią nie zgadza, nie biorą się do pracy.

 

Gdy przyjechałem na Zieloną Wyspę kilka lat temu, próbowałem zsynchronizować gaźniki i po dłuższych poszukiwaniach, dosłownie opadły mi ręce. Wszędzie ta sama piosenka: "to nie ten motocykl", "za dużo modyfikacji", itp. Innym razem miałem ogromny problem z elektryką i temat zakończył się identycznie. Wreszcie po roku udało mi się niezbędnych napraw dokonać w Dublinie, a mechanik był Polakiem.

 

Ostatnio robiłem oględziny stanu motocykla i stwierdziłem, że wentyle kól są definitywnie do wymiany. Zadzwoniłem do jednego z warsztatów, aby dowiedzieć się czy napewno dokonują takich napraw. Pojawiłem się w warsztacie zaraz po jego otwarciu i po krótkiej rozmowie z właścicielem kopara mi opadła.

 

Wymiana wentyli wiąże sie z demontażem kół i zdjęciem opon. Cała akcja powinna trwać 40 minut, maksymalnie 1 godzinę.

 

Auto Moto 3Koleś zapytał mnie na kiedy motocykl ma być gotowy. Odpowiedziałem, że najlepiej na już, jeśli nie jest mocno obłożony pracą. Na co usłyszałem: "OK, ale muszę wypić poranną kawę, co mi zajmie jakieś pół godziny." Pił kawę i toczył rozmowy telefoniczne, a czas płynął spokojnym tik-tak. Po 50 minutach wreszcie poprosił, abym wprowadził maszynę do warsztatu. Przy demontażu tylnego koła rozebrał cały układ wydechowy. Nie mam pojęcia po co, ale siedziałem cicho i obserwowałem. Wreszcie wyjął koło i wogóle się nie przejął wypadającymi na wszystkie strony podkładkami, dystansami i kołem zębatym. Po wymianie wentyla tylnego koła stwierdził, że oś koła osadzi nie jak pierwotnie od prawej strony tak, aby nakrętka wychodziła na lewą stronę motocykla tylko na odwrót. Nadal nie wiem dlaczego. Mocuje się, sapie, myśli i nijak mu to nie wychodzi. A czas leci.

 

Po dobrych 10 minutach stwierdził, że trzeba jednak oś osadzić, jak wcześniej. Następnie usłyszałem, że łańcuch jest za luźny i powinien być ustawiony prawidłowo. Pan napinał nie tylko łańcuch, ale i całego siebie. Kręcił kołem, sprawdzał, regulował w lewo, w prawo, po czym powrócił do pierwotnych ustawień i skwitował, że łańcuch jest zły. Na pytanie, co jest nie tak, nie umiał logicznie odpowiedzieć, więc zajął się przednim kołem, z którym poszło mu już o wiele lepiej.

 

Ja tymczasem przechadzałem się po warsztacie i przeglądałem asortyment, którym dysponował. Ceny opon mnie zabiły: przód 110e-150e, tył 140e-250 euro.

 

Ogólna ocena pracy warsztatu i sposób w jaki traktuje klientów mierna. Nie wiem, ile dni zajęłaby naprawa, gdyby pan był "mocno" zapracowany. Ważne, że po ponad dwóch godzinach motocykl był gotowy.

 

Wydałem w miarę niedużo, tylko 40e. Mechanik rzucając cenę był lekko zmieszany i trochę było mu to nie w smak. Sprawdziłem jeszcze kilka innych warsztatów pod względem cenowym i wszędzie roboczogodzina kosztuje ok. 30e. Jedynie warsztat firmowy Hondy ceni się na 50e. Opony wszędzie są w podobnych cenach, więc warto poszukać okazji na internecie. Ubrania motocyklowe i buty są stosunkowo z drogie, a wybór kasków bardzo słaby. W tym wypadku też polecam internet.